Siedziała na parapecie i patrzyła przez okno na
szare ulice, szare bloki, a nawet szarych ludzi. Nie był to może najpiękniejszy
widok, ale był to jej dom. Wydawało jej się, że jedyny. Teraz miało się to zmienić.
Nie była to na pewno ta „dobra” dzielnica. Nazywana jest często mroczną częścią
Georgetown.
Jedna
chwila i wszystko potoczyło się zupełnie inaczej… Jedna decyzja. Mogło być inaczej –
lepiej. Mogła tam nie iść. Wiedziała, że to nie tylko jej wina, a także, że nie powinna
nikogo obwiniać…
Co miała zrobić? Klamka zapadła.
Nie
ma odwrotu - jedzie do ciotki.
Może jednak od początku…