wtorek, 17 kwietnia 2012

Prolog


Siedziała na parapecie i patrzyła przez okno na szare ulice, szare bloki, a nawet szarych ludzi. Nie był to może najpiękniejszy widok, ale był to jej dom. Wydawało jej się, że jedyny. Teraz miało się to zmienić. Nie była to na pewno ta „dobra” dzielnica. Nazywana jest często mroczną częścią Georgetown.                                                                                                                                             

Jedna chwila i wszystko potoczyło się zupełnie inaczej…  Jedna decyzja. Mogło być inaczej – lepiej. Mogła tam nie iść. Wiedziała, że to nie tylko jej wina, a także, że nie powinna nikogo obwiniać… Co miała zrobić? Klamka zapadła. 
Nie ma odwrotu - jedzie do ciotki.



Może jednak od początku

2 komentarze:

  1. Mam nadzieję, że pociągniesz dalej tą historię, bo prolog mnie zaintrygował. Dawno nie czytałam czegoś, co zrobiło mi aż taki mętlik w głowie. W końcu to może być zapowiedź wszystkiego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie wiesz jaką radość sprawiłaś mi radość tym komentarzem! Nie tylko jego treścią, ale też samym faktem jego pojawienia się. :D
      Bardzo dziękują za lekturę przynajmniej prologu i gorąco zachęcam do czytania rozdziału 1.

      Usuń

Metal Pointer