sobota, 2 czerwca 2012

Rozdział 1


                Siedziałam na ławce w parku i próbowałam odeprzeć od siebie prośby Dave’a. Wiedziałam, że jeżeli ojciec przyjdzie z pracy i zobaczy, że mnie nie ma, wścieknie się. W końcu miałam szlaban. Moja sytuacja robiła się coraz gorsza, a wiedziałam, że jeszcze jeden wybryk czy dwa i kochany tatuś załatwi mi… coś, żeby się mnie pozbyć i „wychować” z dala od domu. Właśnie dlatego pod żadnym pozorem nie mogłam się zgodzić na imprezę, na której będzie masa alkoholu i może czegoś poza tym.
- Ej! No weź! – powiedział Dave patrząc błagalnym wzrokiem – Przyjdź!
- Ja już powiedziałam. Nie. – powiedziałam po chwili zastanowienie, próbując nie patrzeć w jego jasno zielone oczy, bo wiedziałam, że to mnie przekona i nie będę potrafiła pozostać przy swoim zdaniu. On dobrze o tym wiedział.
- Mam cię zawlec siłą? – zapytał z uśmiechem i podniósł moją brodę tak, żebym mogła spojrzeć mu w oczy. Mocno zacisnęłam powieki, choć wiedziałam, że na nic się to nie zda.
- Dobrze już dobrze. Pójdę z tobą na tą imprezę, ale będę miała przerąbane. Wiesz o tym
- Taaaaak! - krzyknął uradowany i uścisnął mnie mocno
- Nie tak szybko. – powiedziałam odpychając go od siebie – Najpierw obiecaj, że nie będziesz pił dużo alkoholu i palił. Proszę obiecaj mi to. Pamiętasz co się zdarzyło ostatnio
- Tak. Dobrze. Obiecuję. – uśmiechnął się i pocałował mnie w czoło. Ja również się uśmiechnęłam

* * *

                Wyszłam z domu tuż przed 20. Wiedziałam, że ulicę dalej czeka na mnie biały Mercedes W107, a w nim brunet o jasno zielonych oczach. Mój najlepszy kumpel był jednocześnie najprzystojniejszym i najpopularniejszym chłopakiem w szkole. Szkoła w Georgetown nie jest duża, ale mamy tylu uczniów by stworzyć 3 kluby. Najpopularniejszymi grupami był klub sportowców i ‘lasek’, a potem przeciętniaków i kujonów. Dave był wyjątkiem. Nie należał do żadnego klubu, a miał tylu znanych kumpli, znajomych. Ogólnie mnóstwo kontaktów. W mieście znali go chyba wszyscy. Myśli krążyły wokół dzisiejszej imprezy. Miałam przeczucie, że wydarzy się coś złego.
- To tylko moja wyobraźnia. Nic się nie wydarzy. – próbowałam przekonać samą siebie
Gdy zobaczyłam samochód Dave’a poczułam się jeszcze gorzej. Podbiegłam do samochodu, otworzyłam drzwi, weszłam i bez słowa zapięłam pasy.
Znał mnie na tyle dobrze, by wiedzieć, że nie należy mnie o nic nie pytać. Jechaliśmy więc w milczeniu, gdy dojechaliśmy na miejsce okazało się, że nie jest to impreza dla „najbliższych znajomych”.
- Jezu! Kate zaprosiła chyba całą szkołę… - powiedziałam cicho
Kate nie była typem imprezowiczki. Wszyscy wcześniej wiedzieli, że jest dosyć bogata, jednak niewiele osób chciało się z nią kumplować… Wszystko zmieniło się… ona zmieniła się odkąd poznała swojego chłopaka. Sportowca.
Wyszłam z auta. Mimo, że był wrzesień było bardzo ciepło. Czuć było jeszcze coś z lata.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Metal Pointer